Wszystko się zmieniło.
Coś we mnie pękło i odchodzi raz na zawsze. Naiwnie sądziłam, że
wszystko jest z góry już ustalone. Percepcja mnie zwiodła. Otumaniła
zmysły. Dałam się porwać wyobrażeniu. Stworzyłam sobie idealny wizerunek
i nieopatrznie go spotkałam. Ale to iluzja. Spełnienie nastoletnich
pragnień. Nic się nie zmieniło. Ty nadal jesteś mąciwodą w moim życiu.
Tyle, że… już nie chcę. Już mi nie zależy. Czuję, że nasze drogi w tej
materii się rozchodzą szybciej niż sądziłam. Niż przypuszczałam… Ktoś
całkiem inny zajął Twoje miejsce. Może jeszcze nie do końca. Może
jeszcze nie na zawsze. Jest blisko. Moje myśli od ostatniego spotkania z
A. ciągle krążą wokół niego. Sprawia, że czuję się szczęśliwa, kiedy Ty
czasami sprawiałeś mi ból swoim niezdecydowaniem i mieszaniem w głowie.
A. walczy o mnie i wiem, mam pewność, że jest szczery. Ze mną. I ze
samym sobą. Mimo, że jest młodszy od Ciebie, wie czego chce. Ty zdajesz
się pochłonięty czymś innym. Nadal zagubiony. Wydajesz się być gdzieś
pomiędzy. Nigdy nie potrafiłam do Ciebie dotrzeć. Nie uwieźć, dowiedzieć
się prawdy. NIC nigdy nie powiedziałeś mi wprost. Może nie jestem
sprawiedliwa. Może moje siły życiowe się wyczerpały dla Ciebie. Może
teraz potrzebuję wytchnienia. Nie podjęłam decyzji. Podjęłam pewne
kroki, by stać się pewna. Pewna tego, czego w tym momencie chcę. A nie
jesteś już tym kogo chcę. Zabawne, jak niektóre rzeczy muszą po prostu
odejść. Chciałam by to odeszło, w końcu, bez najmniejszej namiastki
Twojego zainteresowania mną. Odeszło. Zostałam uwolniona.
Może jeszcze nie do końca. W końcu przez sześć miesięcy męczyłam się,
katowałam, miałam nadzieję. Jestem bliska uleczenia. Czuję ulgę.
Euforię.
I odzyskam przyjaciela, którego mogłam
stracić. Wszystko jest dobrze, w porządku. Wreszcie jakiś plan, cel.
Fundament. Tylko ode mnie zależy następny krok. Buduję podwaliny czegoś
mocnego, solidnego. W końcu widzę światło wyłaniające się z gęstej mgły.
Marna metafora mojego zagubienia, lecz jakże prawdziwa. Wreszcie czuję.
Coś więcej niż niepewność i żal, czy smutek. Nęcące pragnienia
umierają, powoli. Nie gościsz już w moich snach. Teraz w nich jest On,
A., kochana dusza pragnąca mojego szczęścia na równi ze swoim.
***
– Wiesz… Twój zapach idealnie się komponuje z zapachem książek

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz