sobota, 1 lutego 2014

sens



 
25 lat. Tyle oto żyję już na tym świecie. Upadając i podnosząc się, jakby nigdy nic. Spełniając siebie i swoje marzenia. Dziękując losowi za ludzi wokół, cudowne jednostki pozytywnej energii. Ciężar tych urodzin (świadomość, że ma się 25 lat, a niczego się właściwie nie osiągnęło ciążyła mi troszkę…), minął po spotkaniu z przyjaciółmi i znajomymi. Połączyłam część z moich światów. Stałam się całością. I poczułam jak wszystkie złe myśli pryskają. Coś się zmieniło. Coś we mnie.
 
Miłe wrocławskie popołudnia, wieczory, dni… szkoda, że tak szybko umykają, a już w następnym tygodniu powrót do domu. Nacieszę się mazurską zimą, bo we Wrocławia, ewidentnie wiosna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz